Część obrazów wraca niemal do wszystkich: pościg, wypadające zęby, woda podchodząca pod próg. Znajdziesz tu ponad dwieście haseł, przy każdym dawne odczytanie, zwyczajną przyczynę, która mogła je wywołać, i miejsce na twoją własną wersję.
Zacznij od jednego obrazu - tego, który został po przebudzeniu, kiedy reszta snu już się rozsypała. Zwykle jest to jedna rzecz: schody, ząb w dłoni, drzwi, które nie chcą się otworzyć. Reszta bywa dekoracją, którą głowa pozbierała poprzedniego dnia, i szukanie jej w spisie donikąd nie prowadzi. Osiem grup poniżej dzieli dwieście jeden haseł, a kiedy nazwa obrazu jest oczywista, szybciej pójdzie z listy alfabetycznej. Wszystko, co tu przeczytasz, pochodzi z tradycji odczytywania snów, nie z orzeczenia o czyimkolwiek życiu.
Przy większości haseł stoją obok siebie dwa odczytania i nie jest to niedopatrzenie. Sennik rósł przez stulecia, w różnych krajach i różnych domach, a nikt nigdy nie uzgodnił tych zapisów ze sobą. Ogień w jednym oczyszcza, w drugim niszczy i tyle z niego zostaje. O tym, które z dwóch pasuje, rozstrzyga najczęściej uczucie, z którym otwierasz oczy: ulga albo ciasno w piersiach. Warto zapisać je od razu, bo blednie szybciej niż sam obraz.
Zanim sięgniesz po symbol, sprawdź poprzedni dzień. Późna kolacja, tydzień egzaminów, kartony spakowane przed przeprowadzką, choroba kogoś bliskiego, duszny pokój pod koniec listopada - bardzo wiele nocnych obrazów ma przyczynę zupełnie zwyczajną. Dlatego przy hasłach czeka nie tylko dawne odczytanie, ale i to codzienne wyjaśnienie obok. Nic tu nie zapowiada przyszłości i nie mówi, co się wydarzy; opisujemy, co ludzie w danym obrazie widzieli i co go zwykle wywołuje.
Na koniec rzecz, od której właściwie się zaczyna: ten sam obraz nie znaczy tego samego u dwóch osób. Pies u kogoś, kto wyrósł wśród psów, i pies u kogoś po pogryzieniu to dwa różne sny przy identycznym kadrze. Twoje skojarzenie waży więcej niż zapis w spisie, a kiedy oba się rozchodzą, zostań przy swoim. Gdyby ciekawiło cię, skąd biorą się takie tradycje i jak układa się rytm nocy, obok stoi Przewodnik Astrologiczny i kalendarz księżycowy.
Czterdzieści zwierząt: wąż, pająk, czarny kot, sowa, jeleń. Tu zagląda najwięcej osób i tu zwykle się zaczyna.
Bieg bez końca, spadanie, tonięcie, wreszcie latanie: sny, w których działasz ty, a nie ktoś obok ciebie.
Najczęściej wraca jeden obraz: ząb, który zostaje w dłoni. Dalej krew, włosy, blizna, skóra i oczy.
Kogo naprawdę zastępuje ta twarz? Matka, sąsiad, policjant, były partner - dwadzieścia sześć takich pytań.
Sala egzaminacyjna wraca tu częściej niż pogrzeb, wojna czy wypadek. Sceny o napięciu, nie o jutrze.
Deszcz, mgła, lód, morze, trzęsienie ziemi - obrazy, w których ton nadaje pogoda, a nie ludzie.
Od piwnicy i windy po most i szkolny korytarz: w tych hasłach całą opowieść niesie samo miejsce.
Klucz otwiera, lustro pokazuje, list przynosi cudze słowa - we śnie znaczą jednak coś innego niż na jawie.


