Wykładnie polują tu na jeden szczegół: ile masz wpływu na kierunek. Stąd waga hamulców, pustego fotela kierowcy i drogi, która skręciła gdzie indziej.
Godzina drogi do pracy i godzina z powrotem zostawiają w głowie tyle materiału, że samochód wraca nocą sam z siebie. Sennik czyta jazdę jako obraz tego, ile masz wpływu na kierunek własnego życia, więc wykładnie polują tu na pedały, hamulce, fotel pasażera i na to, czy droga poszła tam, gdzie miała pójść. To jedno z niewielu haseł, w których znaczenie tradycyjne leży blisko dosłownego.
Hamulce, które nie działają, zgłaszane są znacznie częściej niż cokolwiek innego i wiąże się je z sytuacją, której nie da się zwolnić. Kierowanie z tylnego siedzenia albo odkrycie, że za kierownicą nie ma nikogo, należy do tej samej rodziny i czytane jest jako odpowiedzialność bez sprawczości. Siedzenie obok kogoś, kto prowadzi źle, łączy się zwykle z decyzją oddaną innej osobie. Jazda nocą przy zerowej widoczności trafia raczej do haseł o mgle, bo tam kłopotem jest widzenie, nie kierowanie. Rozstrzygnij, który z tych wariantów jest twój, bo różnią się bardziej, niż się wydaje.
To, czy jeździsz codziennie, czy nie masz prawa jazdy wcale, zmienia ten obraz mocniej niż jakakolwiek tradycja. Kto nigdy nie trzymał kierownicy, śni ją inaczej niż kierowca ciężarówki po dwudziestu latach tras. Samo auto też bywa prywatne, bo w opowieściach nierzadko wraca konkretny samochód z przeszłości, z zapachem i zepsutym radiem włącznie. Zapytaj siebie, gdzie na jawie siedzisz za kierownicą, a gdzie tylko obok niej i czujesz dokładnie to, co w tym śnie.
Część tych snów to po prostu jazda. Kto codziennie pokonuje sto kilometrów, śni o korkach tak, jak kucharz śni o zapchanej kuchni, a hamowanie w ostatniej chwili we wtorek wraca w środę w nocy z pomieszanymi szczegółami. Kursanci śnią o egzaminie. Osoby, które niedawno sprzedały auto, śnią o nim częściej, niż się spodziewały. Podobnie działa długi przejazd w deszczu albo pierwsza trasa po nowej obwodnicy, bo świeża droga wraca nocą częściej niż ta znana na pamięć. Nic z tego nie musi być symbolem, żeby było warte uwagi.


