Tu nie liczy się to, co rośnie, tylko czy ktoś tym miejscem się zajmował - i gdzie kończy się teren, po którym wolno ci we śnie chodzić.
Las, morze i góra po prostu są. Ogród ktoś wykopał, obsadził i podlewał, i na tej jednej różnicy opiera się całe tłumaczenie. Stan miejsca waży więcej niż jego zawartość: ogród utrzymany czyta się zwykle jako obraz czegoś w twoim życiu, co wciąż dostaje uwagę, a zapuszczony jako coś zostawionego dłużej, niż było w planie. Starsze zbiory lubią ten obraz i traktują go ciepło, bo w tradycji rolniczej ogród znaczył jedzenie, osłonę i dom w porządku.
Tłumacze pytają o wygląd miejsca, zanim spytają, co w nim rosło. Skoszona trawa, proste grządki i owoc jeszcze na gałęzi należą do jednej rodziny odczytów, a jeżyny w poprzek ścieżki do drugiej, choć żadna z nich nie jest wyrokiem na człowieka, który to śnił. Chwasty same w sobie nie niosą wstydu. Wielu ludzi opisuje dziki ogród z wyraźną ulgą, a czytający ten obraz biorą właśnie tę ulgę za pewniejszy sygnał. Pusta grządka w lutym to zwykle pauza, a nie porażka. Warzywnik, trawnik i rabata czytane są przy tym podobnie, bo liczy się praca włożona w miejsce, a nie to, co akurat z niego wyrasta.
Większość takich snów ma jednak zwyczajny korzeń gdzieś w minionych dniach. Kto cokolwiek uprawia, śni o tym stale, podobnie jak kucharze śnią o kuchni, i wtedy symbolika rozrzedza się prawie do zera. Zmiana pory roku, przeprowadzka do mieszkania bez metra zieleni, działka po dziadkach, wrześniowe grabienie liści - każda z tych rzeczy potrafi wstawić ogród do snu bez żadnej wiadomości w środku. Zapytaj więc najpierw, czym to miejsce było dla ciebie: ogród z dobrych wakacji i ogród, do którego wysyłano cię za karę pielić grządki, dają z identycznego obrazu dwa różne sny.
Granica waży tu tyle co nasadzenia. Wysoki żywopłot, zamknięta furtka albo mur bez widocznego wejścia od dawna wiążą się z prywatnością, z częścią życia trzymaną świadomie osobno. Kiedy chodzisz po cudzym ogrodzie i nie wiesz, czy wolno ci tam być, odczyt przesuwa się z rośnięcia na pozwolenie. Klucz podany ci do ręki zamyka w starszych księgach ten dystans, ale pytanie o to, czyje właściwie było to miejsce, zostaje jeszcze długo po przebudzeniu.


