Stopy zapamiętuje się po stanie: bose, ubrudzone, uwięzione albo obolałe. Tradycja czyta je jako twój grunt, czyli samodzielność, kierunek i własny ciężar.
Budzisz się i z całej nocy zostaje jeden szczegół: własne stopy. Bose na zimnej podłodze, ubrudzone, zakrwawione, zapadające się albo po prostu odmawiające ruchu. Sennik czyta je jako grunt pod nogami, czyli samodzielność, kierunek i to, czy czujesz, że udźwigniesz własny ciężar.
Bose stopy kilka tradycji czyta dwojako: jako bezbronność albo jako zwyczajną prostotę, zależnie od tego, czy podłoże wydawało się bezpieczne. Brud na stopach starsze odczytania wiążą z przebytą drogą, a nie z czymkolwiek wstydliwym. Stopy, które nie chcą drgnąć, wracają najczęściej w snach, w których coś się zbliża. Zranione stopy czyta się jako zatrzymanie w drodze i tyle - to symbolika, nie zdanie o twoim ciele.
W fazie snu, w której pojawiają się marzenia senne, ciało unieruchamia większość mięśni, którymi normalnie sterujesz, i dzięki temu nie odgrywasz tego, co widzisz. Ten bezruch bywa rejestrowany od środka, a nogi, które nie reagują, są jednym ze sposobów, w jakie wychodzi on na wierzch. Wrażenie jest nieprzyjemne i zupełnie zwyczajne. Jeśli takie noce wracają często i zaczynasz bać się zasypiania, warto porozmawiać z lekarzem o samym śnie, a nie o jego znaczeniu.
Piasek, lód, potłuczone szkło, ciepła trawa i mokra posadzka zmieniają cały obraz, bo tradycja traktuje stopy i podłoże jako jedną scenę: to, co cię podtrzymuje, i to, co cię po tym przenosi. Ile z tego pasuje, zależy od ciebie. Tancerz, pielęgniarka po dwunastu godzinach dyżuru i ktoś, kto żyje ze stałym bólem stóp, przynoszą do tego samego obrazu zupełnie inne skojarzenia, i to one ważą tu najwięcej.
Zwykły powód też bywa na wierzchu: długi spacer, nowe buty, gorączka albo noc z nogami wystawionymi spod kołdry. Ciało dokłada takie sygnały do sceny, którą właśnie oglądasz, i rano zostaje z tego obraz stóp. Warto przy okazji przypomnieć sobie, dokąd te stopy w ogóle szły, bo kierunek bywa w tym śnie ważniejszy niż ich stan, a odpowiedź czasem okazuje się rozbrajająco prosta.


