Ciepły domownik w jednych stronach świata, chłodny i wymykający się gad w innych. Najwięcej mówi tu jednak miejsce, w którym siedziała, oraz odrzucony ogon.
Prawie każdy, kto opowiada ten sen, zaczyna od miejsca: wysoko na ścianie, na nagrzanym kamieniu, tuż przy stopie. I słusznie, bo w tym haśle miejsce liczy się bardziej niż samo zwierzę. Jaszczurka wysoko na ścianie albo na suficie zostawia wrażenie, że coś nieszkodliwego cię obserwuje, a tłumacze wiążą ten obraz z drobnym zmartwieniem, które nie chce wyjść z pokoju. Na nasłonecznionym kamieniu ten sam gad oznacza bezruch i czekanie, dlatego wraca w długich tygodniach, kiedy nic się nie dzieje. Pod stopami albo w kilka naraz mówi raczej o niewygodzie z miejscem niż ze zwierzętami.
Każda tradycja mówiąca o jaszczurkach dochodzi w końcu do jednego szczegółu: zwierzę potrafi odrzucić ogon, żeby się wyrwać, i wyhodować nowy. Ten jeden fakt ukształtował symbol mocniej niż cokolwiek innego w wyglądzie gada. Sny, w których ogon zostaje z tyłu, rozumie się jako cenę zapłaconą za uwolnienie od czegoś - strata jest dotkliwa, ale do przeżycia. Gdy nowy ogon już się odbudowuje, mówi się raczej o naprawie w toku niż o szkodzie. Wielkość zwierzęcia znaczy przy tym znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać, bo skala we śnie i tak rzadko odpowiada rzeczywistości.
Ciepłe i chłodne odczytania krążą obok siebie i lepiej je przypisywać niż uogólniać. W kilku tradycjach Azji Południowej i Południowo-Wschodniej domowa jaszczurka uchodzi za mile widzianego gościa, a sen dziedziczy tę życzliwość: cierpliwość, spokój, coś, co po cichu odrasta. W części Europy zwierzę długo kojarzono z przebiegłością, z kimś, kto wymyka się dokładnie wtedy, gdy jest potrzebny, i sen odziedziczył właśnie to. Obie wersje są stare, obie wciąż krążą, żadna nie unieważnia drugiej i żadna niczego nie zapowiada. Jeśli w twoim dzieciństwie gekony przebiegały po suficie każdego letniego wieczoru, nosisz pamięć, której żadne ogólne znaczenie nie nadpisze, i od niej wypada zaczynać.


