Powódź opisuje napór z zewnątrz, na który nie masz wpływu. Woda w tych snach dopiero nadchodzi, a drugą połową obrazu jest cisza i muł po jej opadnięciu.
Listopadowa ulewa bębni w parapet przez pół nocy, a nad ranem zostaje w głowie woda wchodząca tam, gdzie nie powinno jej być. Powódź trafia do snów w tygodniach, w których dzieje się za dużo naraz, i mniej więcej tak też czyta ją tradycja: jako napór rosnący szybciej, niż da się go ogarnąć, przychodzący ze źródła, na które nie masz wpływu. Charakterystyczne jest przy tym, że woda w takich snach dopiero nadchodzi, a nie po prostu jest.
Dawni komentatorzy patrzyli przede wszystkim na to, jak woda wygląda. Czysta fala, choćby ogromna, oznacza uczucie, które przynajmniej rozumiesz. Woda gęsta, ciemna, niosąca gałęzie i śmieci dokłada do naporu zamęt. Odczytanie zmienia też miejsce, z którego patrzysz: inaczej wygląda ten sen z bezpiecznego wzniesienia, inaczej wtedy, gdy stoisz w wodzie po kolana i czujesz nurt. Osobnym wątkiem bywa to, co robisz z rzeczami - ratowanie dokumentów, zdjęć albo sprzętu mówi o tym, co uznajesz w danym okresie za naprawdę swoje.
Dla wielu osób powódź symbolem nie jest. Kto stracił dom w wielkiej wodzie albo mieszka tam, gdzie rzeka wychodzi z koryta co kilka lat, śni o zdarzeniu i o realnym strachu, a sennik nie ma tu nic mądrego do powiedzenia. Nawet bez takiego doświadczenia ulewa za oknem potrafi wejść w noc bez pytania o zgodę. Zacznij więc od tego, czym woda jest dla ciebie, a tradycyjne odczytanie dokładaj dopiero potem. Jeśli obraz wraca tygodniami i nie pozwala się wyspać, ważniejszy od znaczenia staje się sam wypoczynek, a to już temat na rozmowę z lekarzem.
Obraz ma dwie połowy i czyta się je inaczej. Woda wchodząca pod drzwi, wypełniająca pokój, sięgająca kolejnych stopni wiąże się z rosnącymi wymaganiami i z wysiłkiem, żeby być o krok przed nimi. Scena po opadnięciu wody, z mułem, zniszczeniem i dziwną ciszą, mówi o tym, co zostaje, kiedy kryzys minie, i opisuje się ją raczej jako smutną niż straszną. Obie połowy potrafią zmieścić się w jednym śnie, a przejście między nimi zwykle umyka.


