Woda wraca w snach częściej niż jakikolwiek inny pojedynczy obraz. Sennik czyta jednak nie ją samą, lecz jej stan, i widzi w nim portret nastroju, nie zdarzenie.
Pierwsze pytanie sennika nie brzmi, czy śniła ci się woda, tylko jaka ona była. Przejrzysta i spokojna czytana jest inaczej niż zmącona, płytka inaczej niż taka, w której nie widać dna. To odczytanie przetrwało ze wszystkich najdłużej i traktuje stan wody jako portret uczucia: takiego, które się już ułożyło, albo takiego, którego jeszcze nie udało się poukładać. Woda jest tu lustrem, nie wydarzeniem.
Sporo snów o wodzie ma przyczyny, z którymi żaden system symboliczny nie musi się spierać. Pragnienie przed snem, przegrzana sypialnia, pełny pęcherz, popołudnie na basenie, listopadowy deszcz uderzający całą noc w szybę - to wszystko wraca nocą jako woda. Jeśli morze śni ci się po dniu nad morzem, dzień nad morzem jest odpowiedzią całkiem godną szacunku. Odhacz takie przyczyny na początku, bo kosztuje to chwilę, a bardzo często zamyka całą sprawę.
W tym systemie sama woda jest niemal neutralna. Wszystko wisi na szczegółach, które i tak zapamiętujesz najlepiej.
Żadne z tych czterech zdań niczego nie obiecuje ani przed niczym nie ostrzega. To sposoby nazwania nastroju, który i tak już nosisz.
Ktoś, kto pływa codziennie rano, spotyka we śnie starą znajomą. Ktoś, kto jako dziecko omal się nie utopił, spotyka coś zupełnie innego i ta prywatna historia nadaje ton twojemu snu długo przed sennikiem. Do tego woda waży różnie w różnych stronach świata: tam, gdzie jej brakuje, czytana bywa jako ulga i dostatek, tam, gdzie co roku przychodzi wielka woda, jako zagrożenie. Obie tradycje są prawdziwe i żadna nie jest tą jedyną.


