Pojedyncza wrona znaczy w sennikach co innego niż całe stado, a najlepiej i tak zapamiętuje się głos. Reszta zależy od tego, gdzie kto dorastał.
Wrona rzadko bywa we śnie tłem. Zwykle siedzi blisko, patrzy i nie odlatuje, choć podchodzisz coraz bliżej. Ten obraz czytany jest na dwa sposoby, których trudno pogodzić: w dużej części Europy ptak trafił do senników jako zwiastun złej wiadomości i żałobnik, natomiast w przekazach japońskich, skandynawskich i rdzennych amerykańskich jest sprytnym posłańcem, bliżej mu do przewodnika niż do groźby. Twój sen stoi zwykle po jednej z tych stron, zanim jeszcze sięgniesz po jakiekolwiek objaśnienie.
Wrony należą do nielicznych zwierząt, które wytwarzają narzędzia, rozpoznają pojedyncze ludzkie twarze i potrafią latami pamiętać, kto je skrzywdził. Współczesne objaśnienia opierają się właśnie na tym. Pojedyncza wrona, która ci się przygląda, bywa czytana jako coś, czego wolisz nie zauważać. Całe stado, hałaśliwe i zgrane, wiąże się z plotką, ze zbiorową oceną albo z grupą, której uwagę udało się przyciągnąć. Najlepiej zapamiętywany jest głos, a rozmowa z wroną to częsty wariant, rozumiany jako wiadomość, o której w połowie już wiesz.
Skojarzenie ze śmiercią i złą nowiną jest prawdziwe, stare i ograniczone geograficznie, więc warto je nazwać folklorem, a nie faktem. Wrony trzymają się pobojowisk i padliny, co w zupełności wystarczy, żeby wyjaśnić reputację bez żadnej przepowiedni. Żadne uczciwe odczytanie nie traktuje tego ptaka jako prognozy czegokolwiek. Tam, gdzie dawne skojarzenie wciąż się do czegoś przydaje, opisuje raczej nastrój: wrażenie, że coś zaraz zostanie ogłoszone. Ludzie zgłaszają je najczęściej wtedy, gdy czekają na wiadomość, na którą nie mają wpływu.
Kto dokarmia wrony na osiedlowym trawniku i rozróżnia je po sylwetce, ten nie śni wersji z sennika. Kto w dzieciństwie słyszał wyliczanki o ptakach przy drodze, obudzi się nieswojo bez względu na to, co pisze jakikolwiek słownik. Zanim więc sięgniesz po symbol, przypomnij sobie ostatnie dni: listopadowy spacer wzdłuż pola, hałas nad blokiem o świcie, film przyrodniczy z poprzedniego wieczoru. Jeśli nic z tego nie pasuje, zostaje pytanie o to, co czujesz dokładnie w chwili, gdy ptak patrzy, i tędy prowadzi zwykle najkrótsza droga do sensu.


