Twarz zupełnie obca, a mimo to we śnie na pewno przyjacielska, albo ktoś, z kim kontakt urwał się dawno temu. Oba warianty pytają o bliskość i zaufanie.
We śnie ktoś podchodzi, ma zupełnie obcą twarz, a mimo to wiesz na pewno, że to twój przyjaciel. Albo odwrotnie: wraca osoba, z którą nie rozmawiasz od dziesięciu lat, i rozmowa toczy się tak, jakby przerwy nigdy nie było. Oba szczegóły powtarzają się w relacjach tak często, że trudno uznać je za coś niezwykłego. Tradycja czyta ten obraz jako komentarz do bliskości i zaufania, nie jako wiadomość o kimkolwiek.
To najbardziej przykre wersje tego snu i najczęściej wyszukiwane. Nie są dowodem na cokolwiek, co ta osoba zrobiła. Zwykły odczyt dotyczy twojej własnej niepewności co do tego, gdzie stoisz, a taka niepewność mieści się nawet w bardzo dobrej przyjaźni, zwłaszcza świeżej albo takiej, która niedawno zmieniła kształt. Prawdziwe przyjaźnie ucierpiały już przez potraktowanie snu jak zarzutu, i żadne czytanie proponowane tutaj tego nie popiera.
Sny o osobach dawno zniknionych z życia są bardzo częste i nie mówią o nich absolutnie nic. Pamięć porządkuje się skojarzeniami, a nie kalendarzem: zapach, ulica albo piosenka wystarczą, żeby wrócił cały tamten okres. Interpretatorzy czytają powracającego przyjaciela właśnie jako ten okres - jak wtedy wyglądało twoje życie i czego z tamtego czasu może ci teraz brakować. Ile lat miała scena, w której się pojawił, mówi tu więcej niż sama twarz.
Zdarza się, że przez kilka snów przewija się ta sama postać, która nikomu rzeczywistemu nie odpowiada. Dawne senniki widziały w niej wspierającą część samego śniącego. Czy taka rama ci pomoże, zależy od ciebie i od tego, o jaką przyjaźń chodzi, bo jedno słowo obejmuje wszystko: sympatycznego kolegę z pracy i kogoś, kto zna cię od trzydziestu lat.
Zdarza się też, że trop jest całkiem zwyczajny. Zjazd absolwentów, stare zdjęcia, powiadomienie z komunikatora albo przeprowadzka kogoś bliskiego potrafią wypchnąć na powierzchnię twarz, o której na jawie nawet nie myślisz.


