Ten sam obraz potrafi zostawić po sobie strach albo wyraźną ulgę, bo kryjówka jest naraz odmową i schronieniem. Wszystko zależy od tego, co w niej pracowało.
Szafa, krzaki za garażem, przestrzeń między regałem a ścianą. Kryjówki ze snów bywają zaskakująco konkretne. Tradycja czyta je jednocześnie jako unik i jako ochronę siebie, bo kryjówka to odmowa bycia widzianym i naprawdę bezpieczne miejsce naraz. Czy noc była straszna, czy raczej ulgowa, zależy zwykle od tego, która z tych dwóch rzeczy w niej pracowała.
Uczucie w środku robi więcej interpretacyjnej roboty niż samo miejsce. Ciasno i bez powietrza prowadzi w jedną stronę, przytulnie i nieodkryte w zupełnie inną. Przypomnij sobie, co czujesz w pierwszej sekundzie po zamknięciu drzwi, bo tam siedzi sens całej sceny. Jeśli zabawa w chowanego była najlepszą częścią twojego dzieciństwa, sen potrafi przyjść z radością zamiast lęku, a ta reakcja jest lepszym drogowskazem niż jakiekolwiek hasło.
Takie noce wracają najpewniej wtedy, gdy coś na jawie jest omijane. Nieodpisana wiadomość, nieotwarta koperta, sprawa przesuwana w kalendarzu trzeci tydzień - to są drobne uniki, o których ludzie wspominają, gdy ten sen się pojawia. Sen nie jest w tym subtelny: raczej rozgrywa omijaną rzecz w scenie, niż ją nazywa, i dlatego całość bywa pilna i mglista w tej samej chwili.
Czytelnicy zwykle próbują ustalić, kto ścigał, i na tym poprzestają. Pożyteczniej zapytać, co by się stało, gdyby kryjówka się otworzyła i ktoś zobaczył cię pierwszy. Odpowiedź na to pytanie bywa całym tematem snu.


