Mało które zwierzę dzieli sennik tak wyraźnie jak kot: w jednej tradycji szczęśliwa obecność w domu, w drugiej cicha nieszczerość. O tonie decydują szczegóły.
Kot na parapecie, kot przechodzący przez ciemny korytarz, kot zwinięty w nogach łóżka - te trzy obrazy trafiają w senniku do trzech różnych szufladek, choć zwierzę jest to samo. Tradycja rozeszła się przy tym haśle na dwie strony i nigdy z powrotem nie zeszła. Jedna linia czyta kota jako szczęśliwą obecność w domu, spokój i pewność siebie. Druga widzi w nim coś, co porusza się cicho na obrzeżach twoich spraw: osobę albo sytuację, której nie widzisz do końca jasno.
Obie linie wyrosły z tej samej obserwacji. Kot mieszka obok ludzi, nigdy do końca do nich nie należąc. Bywa czuły wtedy, kiedy sam zdecyduje, wychodzi i wraca bez tłumaczenia, poluje w ciszy. Tam, gdzie ceniono niezależność, te cechy zrobiły z niego symbol opanowania i instynktu. Tam, gdzie budziły nieufność, dokładnie te same cechy dały obraz kogoś bliskiego, kto coś zataja. Ponieważ obie wersje się wykluczają, sama nazwa zwierzęcia rozstrzyga niewiele. Ton nadaje zachowanie kota i to, co czujesz, patrząc na niego. Kot śpiący ci na stopach i kot wpatrzony w ciebie z ciemnych drzwi to nie ten sam sen w innym futrze.
Tu sennik musi ustąpić. Ktoś, kto dorastał z trzema kotami na kanapie, nosi zupełnie inny zestaw skojarzeń niż ktoś podrapany w dzieciństwie albo ktoś, komu po kwadransie w jednym pokoju z kotem łzawią oczy. Zwierzę w twoim śnie jest złożone z twoich wspomnień o kotach, a nie z ogólnego symbolu. Zacznij od nich, zanim sięgniesz po odziedziczone znaczenie.


