Kolumna, smuga, ruchoma linia przez próg - liczy się mnogość. Jedni czytają w niej cierpliwą pracę, inni zbierające się drobiazgi, a rozstrzyga uczucie po przebudzeniu.
Ile ich było? Tego prawie nikt nie umie powiedzieć, bo mrówka we śnie rzadko bywa jedna: pojawia się kolumna na ścianie, ciemna smuga przy listwie, ruchoma linia, która przecina próg. Senniki czytały właśnie tę wielość, a nie pojedynczego owada. Po jednej stronie stoi drobny, cierpliwy wysiłek, po drugiej drobne, cierpliwe utrapienie. To, w którą stronę przechyli się odczytanie, zależy głównie od tego, czy patrzysz na ich pracę z boku, czy czujesz je na skórze.
Sny o owadach chodzą tuż za spotkaniami z owadami, więc od tego tropu zacznij. Sierpień z mrówkami przy cukiernicy, popołudnie przy przekładaniu kostki na podjeździe, ugryzienie, które swędziało tuż przed zaśnięciem - każde z tych zdarzeń wstawia ten obraz do głowy bez grama symboliki. Sporo robi tu też sama skóra: brzeg kołdry albo włos na karku zamienia się w rój, zanim zdążysz sprawdzić, co cię naprawdę dotyka.
Stare europejskie zbiory stawiały mrowisko obok obrazów gospodarności: praca, która sumuje się po cichu, tam gdzie nikt nie bije braw. Druga połowa tradycji brzmi dużo mniej pochlebnie. Mrówki, które wchodzą tam, gdzie nikt ich nie zapraszał - w chleb, w pościel, w ubranie - wiązano ze zbieraniem się drobiazgów, z których żaden osobno nie waży wiele, a wszystkie razem potrafią zmęczyć.
To, czym mrówki są dla ciebie na jawie, stoi wyżej niż każde zdanie z sennika. Ktoś, kto ogląda je w ogrodzie przez całe lato, i ktoś, kto miał je kiedyś w ścianie sypialni, nie śnią o tym samym zwierzęciu. Ta sama smuga bywa dla jednej osoby obrazem sprawności, a dla drugiej powolnej katastrofy. Odpowiedz sobie, bliżej czego było uczucie w chwili przebudzenia, i dopiero stamtąd rusz dalej.


