Granice między znakami to zjawisko astronomiczne, a nie sztywna data w kalendarzu, dlatego początek każdego znaku przesuwa się o dzień z roku na rok i różne publikowane listy nie zawsze się zgadzają.
Kalendarzyki z konturami dwunastu znaków, jakie wiszą w niejednej kuchni czy leżą w niejednym notesie, podają sztywne daty: Baran od 21 marca, Byk od 20 kwietnia i tak dalej, rok po roku bez zmian. W rzeczywistości granica między znakami wcale nie jest tak nieruchoma. Każdy znak to odcinek trzydziestu stopni na drodze, którą Słońce zdaje się przemierzać wśród gwiazd w ciągu roku, a znak zaczyna się w chwili, gdy Słońce dociera do jego pierwszego stopnia. Ponieważ rok nie mieści się w równej liczbie dni, ta chwila co roku wypada o innej porze zegarowej, więc jedna lista drukuje granicę na 22, a druga tę samą granicę na 23.
Poniższe zestawienie pasuje do zdecydowanej większości roczników i rzadko myli się o więcej niż dzień. Podane jest dla południka zerowego, a dlaczego to akurat ma znaczenie, wyjaśnia dalsza część tekstu.
Jeśli twoje urodziny wypadają trzy albo cztery dni w głębi jednego z tych przedziałów, tabela zamyka sprawę i nic więcej nie jest potrzebne. Jeśli trafiają dokładnie na wymienioną granicę albo dzień przed nią czy po niej, czytaj dalej, bo sama tabela nie da ci uczciwej odpowiedzi.
Pełny obieg wokół Słońca trwa mniej więcej 365 dni i sześć godzin. Rok kalendarzowy liczy 365 dni. W każdym zwykłym roku Słońce dociera więc do początku Barana jakieś sześć godzin później według zegara niż dwanaście miesięcy wcześniej, a po trzech takich latach opóźnienie narasta do osiemnastu godzin. Dzień przestępny, 29 lutego, przesuwa kalendarz do przodu i moment przejścia wraca blisko punktu wyjścia.
W efekcie powstaje czteroletni cykl przypominający ząb piły, a nie powolny, trwały dryf. W jego ramach granica, która w jednym roku wypada późnym wieczorem jednej daty, trzy lata później wypada we wczesnych godzinach nocy następnej daty. Na niebie nic się nie przesunęło. To kalendarz przez chwilę biegnie kilka godzin przed nim albo kilka godzin za nim.
Cztery z dwunastu punktów startowych to nie umowa, tylko zjawiska, które obserwatorium potrafi podać co do minuty, a wszystkie pozostałe granice odmierza się właśnie od nich.
Baran zaczyna się w chwili równonocy wiosennej, gdy Słońce przecina niebieski równik, kierując się na północ, a dzień i noc trwają na całej planecie niemal tyle samo. Rak zaczyna się w przesileniu letnim, kiedy Słońce osiąga najdalej wysunięty na północ punkt. Waga otwiera się w równonocy jesiennej, a Koziorożec w przesileniu zimowym. Pozostałych osiem granic dzieli odstępy między tymi czterema punktami na równe trzydziestostopniowe kroki.
Ten sam mechanizm rozstrzyga też pytanie, które regularnie zadają czytelnicy z Australii czy Argentyny. Daty znaków są identyczne na całym świecie, bo wyznacza je pozycja Słońca na jego rocznej drodze, a nie temperatura za oknem, więc Baran zaczyna się w równonocy wiosennej również tam, gdzie ta równonoc otwiera jesień, a nie wiosnę.
Trzydzieści stopni na każdy znak nie znaczy trzydzieści dni na każdy znak. Orbita Ziemi jest lekką elipsą, a planeta porusza się najszybciej wtedy, gdy jest najbliżej Słońca, czyli w pierwszych dniach stycznia. Patrząc z Ziemi, Słońce zdaje się więc przemykać przez znaki zajmowane w tamtej części roku i wolniej wędrować przez te po przeciwnej stronie koła.
Strzelec i Koziorożec są najkrótsze, trwają odrobinę ponad dwadzieścia dziewięć dni. Bliźnięta i Rak są najdłuższe, nieco ponad trzydzieści jeden dni. Między najkrótszym a najdłuższym znakiem różnica sięga blisko dwóch dni, co jest drugim powodem, dla którego jedna schludna tabela zawsze pozostanie tylko przybliżeniem.
Granica między znakami zdarza się w jednej chwili dla całej planety, ale data kalendarzowa przypisana do tej chwili zależy od tego, gdzie akurat stoisz. Załóżmy, że Słońce wchodzi w pierwszy stopień Byka o dwudziestej trzeciej w Warszawie, 20 kwietnia. W Tokio, latem osiem godzin do przodu, ta sama chwila to siódma rano 21 kwietnia. Dziecko urodzone w Tokio o trzeciej nad ranem tego dnia przyszło na świat przed przejściem i jest Baranem, chociaż każda dostępna tabela mówi, że Byk zaczął się dzień wcześniej.
Publikowane tabele niemal zawsze są liczone dla jednej konkretnej strefy czasowej i prawie nigdy nie podają której. To trzecie źródło drobnych rozbieżności między nimi i to takie, którego czytelnicy najmniej się spodziewają.
Trzy proste rzeczy sprawiają, że listy się różnią: rok, strefa czasowa i zaokrąglenie do pełnych dni. Żadna z nich nie jest sporem o samą astrologię. Wszystkie trzy znikają, gdy tylko przestajesz porównywać kolejne tabele, a zamiast tego sprawdzasz, gdzie faktycznie stało Słońce w twoim roku, o twojej godzinie, w twoim miejscu urodzenia.
Urodziny wypadające dokładnie na granicy mają własny, ludowy wątek: przekonanie, że należysz naraz do obu sąsiadujących znaków. Ten temat ma tutaj osobny, obszerny tekst i zasługuje na tyle miejsca. Z punktu widzenia nieba Słońce w każdej danej sekundzie zajmuje jeden konkretny znak, a przy urodzinach na granicy jedynym sposobem, by wiedzieć który, jest sprawdzenie własnego rocznika zamiast ogólnej tabeli.
Jedno zdanie warto dodać wprost na koniec. Znajomość właściwego znaku ma znaczenie, bo wszystko, co dla niego napisano, zakłada, że trafiasz do niego poprawnie. Ktoś, kto latami czytał teksty o Wadze, choć Słońce w godzinie jego urodzenia stało jeszcze w Pannie, nie nauczył się niczego fałszywego o Wadze. Po prostu czytał o kimś zupełnie innym.


